
„Iranie” na ustach świata: protesty, presja międzynarodowa i widmo przełomu w Teheranie
Słowo „Iranie” w ostatnich godzinach bardzo mocno wybrzmiewa w serwisach informacyjnych i mediach społecznościowych – w Polsce i na świecie odnosi się ono dziś głównie do eskalacji kryzysu polityczno‑społecznego w Iranie oraz rosnącej presji na władze w Teheranie.
W całym kraju trwają masowe protesty przeciwko rządzącym ajatollahom, wywołane załamaniem gospodarki, dalszym osłabieniem riala i narastającą frustracją społeczną wobec systemu teokratycznego.[2][3] Demonstracje objęły wiele miast – od Teheranu po mniejsze ośrodki – i przerodziły się w szerszy ruch domagający się zmiany ustroju.[2][3]
Według niezależnych organizacji praw człowieka, cytowanych przez zagraniczne media, liczba ofiar śmiertelnych podczas tłumienia protestów przekroczyła 200 osób, aresztowano natomiast ponad 2600 demonstrantów.[2] Dane te są szacunkowe, ponieważ władze okresowo odcinają dostęp do internetu i zakłócają łączność telefoniczną, co utrudnia weryfikację informacji z terenu.[2]
Prezydent Iranu Masud Pezeszkian w niedzielnym wystąpieniu do narodu odniósł się do fali demonstracji, starając się jednocześnie uspokoić nastroje i poprzeć działania aparatu bezpieczeństwa.[2] Szef policji zapowiedział zaostrzenie działań wobec „zakłócających porządek”, podczas gdy relacje z kraju mówią o dalszych starciach ulicznych oraz wzmożonej obecności sił bezpieczeństwa.[2]
Na wydarzenia w Iranie reagują najważniejsze instytucje międzynarodowe. Sekretarz generalny ONZ wyraził „szok” z powodu doniesień o nadmiernym użyciu siły przeciwko protestującym i wezwał władze w Teheranie do zachowania powściągliwości, poszanowania praw człowieka oraz przeprowadzenia wiarygodnych śledztw w sprawie zabitych i rannych.[4] Podkreślono również konieczność przywrócenia swobody komunikacji obywateli oraz zapewnienia prawa do pokojowego zgromadzania się.[4]
Na emigracji coraz donośniej słychać głosy irańskiej opozycji. Reza Pahlawi, syn obalonego szacha i jedna z czołowych postaci środowisk opozycyjnych na Zachodzie, ogłosił – w opublikowanym nagraniu wideo – „nowy etap” walki o obalenie Islamskiej Republiki.[1] Wezwał on protestujących do przejmowania głównych ulic miast oraz uznał „instytucje odpowiedzialne za propagandę reżimu i odcinanie łączności” za „legitymne cele”.[1]
Pahlawi zaapelował też, by wszystkie irańskie placówki dyplomatyczne za granicą używały przedrewolucyjnej flagi z czasów monarchii, argumentując, że ambasady należą do narodu, a nie do reżimu.[1] Nawiązał w ten sposób do niedawnego incydentu w Londynie, gdzie demonstrant na krótko zastąpił flagę Islamskiej Republiki właśnie historyczną wersją sztandaru.[1] Według Pahlawiego Iran znajduje się „na progu odzyskania wolności”, a władze borykają się z „poważnym niedoborem sił represji”.[1]
Analizy międzynarodowych komentatorów wskazują, że obecna fala protestów może okazać się dla systemu w Teheranie bardziej brzemienna w skutki niż wcześniejsze zrywy.[3] Wskazuje się na nakładanie się długotrwałego kryzysu gospodarczego, rozczarowania młodego pokolenia ograniczeniami obyczajowymi oraz rosnącej izolacji Iranu na arenie międzynarodowej.[3] Ewentualna głęboka zmiana polityczna w kraju o kluczowym znaczeniu dla rynku ropy i układu sił na Bliskim Wschodzie mogłaby w sposób zasadniczy przeobrazić globalną scenę geopolityczną.[3]
W polskich mediach i dyskusjach internetowych hasło „Iranie” pojawia się obecnie przede wszystkim w kontekście tych wydarzeń: dramatycznych relacji z ulic irańskich miast, potępienia przemocy wobec demonstrantów oraz spekulacji, czy kraj stoi u progu zasadniczej zmiany ustrojowej. W najbliższych dniach można oczekiwać dalszych reakcji ze strony Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych i organizacji międzynarodowych, a także pogłębionych analiz możliwych scenariuszy rozwoju sytuacji w Teheranie.
Tagi:
Źródła:
www.timesofisrael.com
www.youtube.com
www.japantimes.co.jp
www.eurasiareview.com