
Historyczny wieczór w Pucharze Anglii: Wrexham sensacyjnie eliminuje Nottingham Forest
Wrexham znów napisał jeden z najgłośniejszych rozdziałów w swojej najnowszej historii. Walijski klub, obecnie grający w Championship, po dramatycznym meczu pokonał w rzutach karnych **Nottingham Forest** z Premier League i awansował do 4. rundy Pucharu Anglii (Emirates FA Cup).[1][2][4]
Spotkanie na STōK Cae Ras zakończyło się remisem **3:3 po dogrywce**, a w serii jedenastek Wrexham wygrał **4:3**. Dla klubu współwłasności Ryana Reynoldsa i Roba McElhenneya to pierwsze zwycięstwo nad rywalem z najwyższej ligi angielskiej od 26 lat oraz kolejny symboliczny krok w ich szybkim marszu w górę piramidy ligowej.[1][5]
Już pierwsza połowa pokazała, że Wrexham nie zamierza ograniczać się do roli underdoga. Gospodarze wyszli na prowadzenie po golu **Liberato Cacace**, który po przechwycie przed polem karnym Forest uderzył precyzyjnie w długi róg – to jego pierwsza bramka dla klubu.[2][4][5] Kilka minut później **Ollie Rathbone** wykorzystał podanie Nathana Broadheada i sprytnym strzałem pod bramkarzem **Matzem Selsem** podwyższył na 2:0.[2][4]
Trener Forest Sean Dyche zareagował w przerwie potrójną zmianą, wprowadzając m.in. Neco Williamsa i Morgana Gibbs‑White’a, co szybko przełożyło się na większą presję ze strony gości.[3][4] W 64. minucie **Igor Jesus** efektownym strzałem głową zmniejszył straty.[2][4] Wydawało się jednak, że Wrexham znów kontroluje sytuację, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego **Dominic Hyam** strzałem głową przywrócił dwubramkową przewagę – 3:1.[2][4]
Końcówka meczu należała do Nottingham Forest i rezerwowego **Calluma Hudsona‑Odoia**. Skrzydłowy zdobył bramkę kontaktową w 76. minucie, a następnie w 89. minucie doprowadził do remisu 3:3, wykorzystując chaos w defensywie gospodarzy.[2][4] W dogrywce obie drużyny miały okazje – Forest nadal atakował, a Wrexham szukał kontr – ale żadna nie zdołała przechylić szali na swoją stronę.[1][4]
O losach awansu zdecydowały więc rzuty karne, w których bohaterem został bramkarz Wrexham **Arthur Okonkwo**. Gospodarze co prawda znaleźli się pod presją po pudle Jamesa McCleana, ale Okonkwo najpierw zatrzymał strzał Igora Jesusa, a następnie obronił decydującą jedenastkę **Omari Hutchinsona**, zapewniając Wrexham zwycięstwo 4:3 w serii karnych.[2][4][5] Jak podkreślił po meczu, zespół przed spotkaniem dużo mówił o historii klubu i o tym, że potrafi pokonywać znacznie wyżej notowanych rywali.[2][5]
Dla Wrexham jest to kolejny głośny sukces w Pucharze Anglii, porównywany z wygraną z Middlesbrough z Premier League w 1999 roku.[1][5] Klub, który jeszcze kilka lat temu grał w niższych ligach, od przejęcia przez hollywoodzkich właścicieli zanotował **trzy z rzędu awanse** i obecnie zajmuje 9. miejsce w Championship, będąc jednocześnie zaledwie punkt od strefy barażowej.[2][5] Piąte z rzędu zwycięstwo we wszystkich rozgrywkach tylko podkreśla obecną formę drużyny Phila Parkinsona.[2][5]
Nie mniej głośno komentowana jest obecność na trybunach **Ryana Reynoldsa**, który oglądał mecz z rodziną. Menedżer Parkinson przyznał, że przed spotkaniem rozmawiał z aktorem, podkreślając, jak wyjątkowy może być ten wieczór. W jego ocenie zwycięstwo nad zeszłorocznym półfinalistą Pucharu Anglii jest „szczególne”, także dlatego, że właściciel – oraz po raz pierwszy jego matka – mogli być świadkami tego sukcesu na żywo.[5]
Dla Nottingham Forest porażka oznacza rozczarowujące pożegnanie z rozgrywkami, zwłaszcza biorąc pod uwagę ubiegłoroczny awans do półfinału FA Cup i doświadczenie zespołu w wygrywaniu konkursów rzutów karnych.[4][5] Drużyna Dyche’a koncentruje się obecnie na walce o utrzymanie w Premier League, gdzie zajmuje 17. miejsce w tabeli.[1][5]
W szerszym kontekście to spotkanie ponownie rozpaliło dyskusję o fenomenie Wrexham: projekcie sportowym, który z medialnego przedsięwzięcia stał się realną piłkarską historią o awansach, stabilnym rozwoju i teraz także o pokonaniu wyżej notowanego rywala z elity w jednym z najstarszych i najbardziej prestiżowych pucharów na świecie.[1][2][5] Kibice w Walii już czekają na losowanie 4. rundy, licząc na kolejny głośny mecz – być może u siebie – który jeszcze mocniej umocni markę klubu na piłkarskiej mapie Anglii i Walii.
Tagi:
Źródła:
www.espn.com
www.wsls.com
www.independent.co.uk
www.thefa.com
www.espn.com
www.youtube.com